Słuszna Chwała

Dogasający w palenisku ogień powoli pogrążał karczmę w półmroku. Wzbijające się co parę chwil ostatki iskier oświetlały momentami umęczoną twarz mężczyzny siedzącego w pobliżu ciepła. Siedział na chybotliwym, drewnianym stołku, ubrany w skórzany strój podróżny z wypłowiałym futrem dawno upolowanego zwierza na ramionach. Wpatrzony w dogasający płomień, trzymał zębami drewnianą fajkę, której ćmienie dostosowywał z.